Little Parade

12:37

ta piosenka rządzi moim sercem od jakiegoś tygodnia ;_;

Hej!

Mam dla Was dzisiejsze domowe zdjęcia, bo musiałam obfocić nowe ubranka, które szyła Brokuła. Są cudowne, ach, nie mogę się nimi nacieszyć. :D Loui chyba też wygląda na zadowoloną.

Żółwik z Loui?


Te dwa na dole, nie mogłam się zdecydować, które wybrać. Macie więc obydwa. :D


 


I zbliżenie na śliczną spódniczkę. :D
 A teraz czas na nieplanowanego gościa.. Apricot!

Halo! Czy ktoś powiedział kiedyś, że sukienki na Pullipy muszą być za duże na Dal? No ale mi jest we wszystkim ładnie!

Chociaż jak dłużej pomyślę, to dochodzę do wniosku, że przydałyby mi się ubrania, które są całkowicie moje... Jakieś pięć sukienek i bluzy.. hmm

Kup mi sukienki! Nie chcę dłużej podbierać Loui ubrań!

Biedna Apri. ;_; Ma tylko jedną swoją sukienkę, w co ona ma się ubierać?
Dzisiaj podczas robienia tych zdjęć wpadłam na dosyć dziwny pomysł.
Co sądzicie, żeby zrobić z Loui i Apri... siostry?
Siostry przyrodnie oczywiście, bo nieco się od siebie różnią, haha.
Chyba nigdzie nie widziałam takich lalkowych więzów rodzinnych, z chęcią poznam Waszą opinię!

A no i muszę zaktualizować strony na blogu, dodać zakładkę o Apri i stworzyć nową wishlistę.. 
W razie jakby ktoś z Was chciał mi kupić bjd na urodziny. xD

Do napisania!




Ostatnia sesja

13:19

Nie, nie, nie.
Nie sprzedaję lalek, aparatu, nie kończę też z lalkowaniem, czy blogiem. 
Ostatnia dlatego, że robiona ostatkami moich sił, baterii w aparacie i światła na dworze.
Ogólnie, to chyba powinnam częściej wychodzić na sesje wieczorem, naprawdę mi się spodobało! :D
Zero męczącego cienia, mało słoneczka, ale jest to test dla moich umiejętności fotografii. No bo ciężko złapać ostrość, szczególnie kiedy się nie ma autofokusa, czyli w moim obiektywie. 
Ale dosyć gadania, przejdźmy do rzeczy! A raczej do zdjęć. 

Oto dowód, że nie żywię się tylko Vocaloidami. Słucham bardzo różnej muzyki. >.<


One pill makes you larger


And one pill makes you small


And the ones that mother gives you
Don't do anything at all


Go ask Alice
When she's ten feet tall



And if you go chasing rabbits
And you know you're going to fall
Tell'em a hookah smoking caterpillar
Has given you the call




Call Alice
When she was just inch small


~~~

No i takie to zdjęcia. xD
Ach, dopiero co zauważyłam, że 80 obserwatorów mi stuknęło!
Wszystkim, którzy komentują, obserwują, czy zwyczajnie interesują się tym, co tu zamieszczam serdecznie
DZIĘKUJĘ!
Jesteście wielcy! Naprawdę! ^_^
   Z okazji tych osiemdziesięciu ludzików umieszczam bonus w postaci mojej kochanej pierzastej kompanki, panny Florencji Chocoliny. Tak, wiem. Jestem mistrzynią nadawania imion. xD



Do napisania! :D

~tytułposta~

10:20

Hej!

Wolne się kończy, to znaczy dla mnie, bo wiele osób już od początku tygodnia chodzi do szkoły (no ale za dwa lata będę mieć w tym czasie przekichane). Jutro znowu do szkoły.. tak bardzo nie chcę.. tak bardzo nie lubię.. Samo myślenie o tym sprawia, że mam ochotę zaszyć się gdzieś w kącie i nie wychodzić.. tak około miesiąc. >.<

No i było wolne, trochę małych zmian u moich lalek zaszło, takich typowo kosmetycznych, jako, że wciąż nie mam kasy na nic lepszego. Loui dostała nowe kolczyki (każdy inny! Nad jednym muszę popracować i chyba go zmienię) oprócz tego podkręciłam jej włosy na prostownicy (tak, tak, jestem mistrzynią. Chociaż jeżeli coś jest głupie, ale działa, to wcale nie jest głupie. Z resztą wiele osób tak robi, Wy też, prawda? xD) i złamałam kolano Airis. Uwielbiam mojego niefarta, serio. Nie wiem, co z nią teraz zrobię, na razie siedzi sobie taka biedna połamana, czeka na swój dzień. 

A ja ostatnio (trochę ponad miesiąc, oho xD) źle się czuję. Taka pusta, bez polotu, pomysłu na jutro i takie tam. Dlatego te zdjęcia też takie niezbyt udane..
Obiecywałam Wam starszą sesję Loui? Jak zwykle nie dotrzymałam słowa. Ale tamta sesja kiedyś się tu pojawi, skromnie mówiąc jest za dobra, żeby jej tu nie było. 

Więc zapraszam Was na baardzo nijakie zdjęcia. 

Coś mi z tym zdjęciem nie pasuje, ono jest chyba zwyczajnie prześwietlone. >.<




 A tutaj niżej możecie zobaczyć mojego kochanego pomocnika, który jakieś pięć razy podczas tej sesji wszedł mi w kadr </3 On naprawdę uwielbia siedzieć przy mnie, kiedy robię zdjęcia. Najgorzej jest jednak wtedy, kiedy chce na mnie skoczyć, a ja kucając tracę równowagę i często się przewracam. xD Takie uroki plenerków w ogrodzie.




Kawałek outfitu Loui. Kocham te ogrodniczki!